Jakiś czas temu poczułam potrzebę zrobienia nowych dekoracji salonowych powierzchni płaskich (patrz stół i skrzynia). Do momentu, w którym krzesła zyskały fuksjowe obicie, na stole leżał uszyty przeze mnie ciemno-różowy bieżnik z doszytymi koralikami na krótszych brzegach.
Fajnie obciążały materiał, dzięki czemu ładnie się układał. Kiedy jednak i krzesła zrobiły się różowawe w jadalnianej części pokoju było już tego za dużo. Zdecydowałam się to jakoś zmienić. Tym razem postawiłam na len. Zakupiłam lniane płótno w naturalnym kolorze. Ma ono podobny odcień do dywanu flocati, z włochatej, niefarbowanej wełny, który już od jakiegoś czasu leży sobie pod naszą indyjską skrzynią. Żeby trochę urozmaicić wymyśliłam, że tym razem na końcach nie będą zwisać koraliki, a brązowe bąbelki.
Niestety w największej pasmanterii w mieście, gdzie najczęściej dokonuję zakupów nie było ich w tym kolorze. Postanowiłam, więc zakupić białe i pofarbować. Miałam obawy czy bąbelki przyjmą kolor bo były ze sztucznego materiału. Pani w sklepie zapewniła mnie, że nie będzie z tym problemu. Rzeczywistość okazała się być zupełnie inna. Bo farba ani trochę nie miała zamiaru zmienić koloru bąbli. Po ponad godzinnej kąpieli w ukropie zamiast brązowych zrobiły się tylko nieco bardziej szare, jakby były brudne, a nie pofarbowane. Gdyby Wam kiedyś przyszło do głowy farbować tasiemkę z bąblami to nie polecam!
Zostało już więc tylko Allegro, gdzie można nabyć bąbelkowe tasiemki w przeróżnych kolorach, brązowe też! Jak już przesyłka pojawiła się u mnie, wszystko wykroiłam, przyfastrygowałam to zaczęło się szycie na maszynie i kolejny problem. Otóż podczas szycia maszyna padła. Poszła zębatka i było już po wszystkim! Zostały więc tylko dwie ręce igła i nitka. Szło wolno, ale za to ścieg jest grubszy i lepiej wygląda niż cienka brązowa nitka. Akcent nawiązujący do bąbli jest wyraźniejszy. Zobaczcie same...
Pozdrowienia dla wszystkich zaglądających, a szczególnie dla nowych obserwatorów. Trzymajcie się ciepło. Razem jakoś dotrwamy do wiosny.
T.
p.s. Kto jeszcze nie wziął udziału w moim herbaciano - kawowym Candy to serdecznie zachęcam. Post niżej...
Uwielbiam babelki! Uważam, że sa bardzo wszechstronne!
OdpowiedzUsuńSuper fajne biezniki!
proszę Cię, nie rozgłaszaj tak tego candy, bo nie wygram.... a bardzo chcę!!!!
OdpowiedzUsuńSuper pomysł z bąbelkami- świetnie pasują i są fajnym, takim trochę z przymrużeniem oka, akcentem!
serdeczne
Fajne bieżniki, pozdrawiam
OdpowiedzUsuńKochana nie wierzy się ekspedience/ może nawet nie wiedziała [ farba bierze tylko naturalny produkt -bawełna, len ,wełna nigdy syntetyk] pomysł świetny bieżnik wygląda uroczo pozdrawiam Dusia
OdpowiedzUsuńfajnie to sobie wymyśliłaś :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Ag
Pięknie to wymyśliłaś.Czasami na efekt końcowy trzeba trochę poczekać ale warto.
OdpowiedzUsuńhej, jestem tu pierwszy raz i musze powiedziec, ze mi tu dobrze ;o) a tak serio- masz fajne pomysly i ciekawie pokazujesz ich realizacje ( lampy z dzwonkow) poczytalam i aktualne posty i troszke z archiwum!!! B.B. fajnie!!!
OdpowiedzUsuńzapraszam rowniez w moje progi
pozdrawiam
ania
Fantastyczny klimat u Ciebie.Cudo.Pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPrezentuje się ślicznie :) bardzo podobają mi się takie surowo lniane dodatki :) pięknie wyszło! :)
OdpowiedzUsuńWspaniałe dekoracje i wnętrza, będę zaglądać częściej :) pozdrawiam i zapraszam do mnie : http://decoskrytka.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń