Menu

poniedziałek, 8 września 2014

Targi meblowe

 Zawsze wiedziałam, że Warmia i Mazury to piękny region Polski, ale niestety prowincja w kwestii wydarzeń kulturalnych, szczególnie związanych z designem czy wzornictwem przemysłowym. Dlatego cieszę się, że w tym roku zdecydowałam się wybrać na Międzynarodowe Targi Meblowe do Ostródy. Nawet się nie spodziewałam, że jest to tak świetnie zorganizowana impreza, z naprawdę dużą ilością wystawców i prezentowanych mebli. Jeśli ktoś w przyszłym roku będzie w okolicach Ostródy to zapraszam. Trafić na targi jest bardzo łatwo bo odbywają się w niedawno wybudowanych halach Arena Ostróda blisko dróg krajowych przebiegających przez to miasto.
 Dodatkową zaletą targów były darmowe wejściówki, dostępne po dokonaniu rejestracji na stronie www. Jeśli jednak chodzi o kolekcje meblowe prezentowane na hali wystawowej to niektóre modele podobały mi się bardzo, inne mniej, a niektóre wcale. Zobaczcie co wpadło mi w oko i znalazło się w zasięgu mojego telefonu komórkowego.


 





 


Do miłego
T.

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Firanowy ornament

Kobieta zmienną jest! W moim przypadku to powiedzenie oddaje 100% prawdy w kwestii dekoracji wnętrz. Cały czas coś bym zmieniała, udoskonalała. I tak po kilku miesiącach patrzenia zaraz po przebudzeniu i tuż przed zaśnięciem na naszą fototapetę postanowiłam coś zmienić. Trochę rozjaśnić, dodać lekkości, ażurowości, a jednocześnie dopasować wygląd tapety do dość romantycznego wystroju naszej sypialni. I tak wpadłam na pomysł firanowego ornamentu. Inspiracji dostarczyła mi ozdobiona w ten sposób komoda do zobaczenia tutaj i ściana w sypialni Ystin  Sama Ystin była bardzo pomocna bo błyskawicznie odpisała na mojego maila z prośbą o udzielenie wskazówek na co zwrócić uwagę podczas pracy. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Jeśli komuś przyszedłby do głowy podobny pomysł to wszystkie rady przekazuję: 
Po pierwsze dobrze umocować firankę ze wszystkich stron, tak żeby była naciągnięta i równo przylegała. 
Po drugie pryskać grubo bo poprawki nie wchodzą w grę.  
Po trzecie nie trzymać sprayu długo w jednym miejscu.

Jak poradziła Ystin tak też zrobiłam. Zaczęłam  od zakupu firanki z dużymi oczkami i dużą ilością wzoru po to by widać było przez niepomalowane miejsca fragmenty fototapety. Potem przyszedł czas na przytwierdzenie materiału do podłoża. Łatwo nie było, a trzeba było to zrobić dokładnie, bo jeśli firana odstawałaby w niektórych miejscach wzór by się nie odbił. Najgorzej było z częścią przy suficie. Za nic nie chciała trzymać się za pomocą taśmy, aż wpadłam na pomysł by zastosować małe klińce i spróbować je wcisnąć w między zabudowę, a sufit i w ten sposób przytwierdzić firankę. Udało się.
Tak wyglądała firana przytwierdzona do fototapety oraz zabezpieczone boki, góra i dół czym się dało i co było pod ręką.
 























Jak się potem okazało takie zabezpieczenie było zdecydowanie za słabe. Farba w sprayu nie lądowała tylko na fototapecie, ale unosiła się w całym pokoju tworząc białą, lepką mgłę. Osiadła ona na wszystkim co poziome. Rano, po tym jak dzień wcześniej szorowałam całą podłogę, wszystkie meble i sprzęty znajdujące się w sypialni i w garderobie, miałam niezłe bóle mięśni. Czułam się jak po SKS-ach, a na które chodziłam w szkole podstawowej. Dziś, gdyby zachciało mi się coś jeszcze raz malować sprayem w pomieszczeniu, stworzyłabym coś na kształt namiotu tlenowego z foli malarskiej i dopiero pryskała. Nie wiem tylko czy dało by się tam oddychać bo i bez tego było trudno wytrzymać podczas całej akcji.
Tak wyglądała fototapeta po zdjęciu firany:
Nie wyszło tragicznie, ale jak dla mnie trochę za słabo były widoczne nasze twarze i zarys wiatraka. Postanowiłam więc je nieco odkryć i zaschniętą farbę, w niektórych miejscach zszorowałam gąbka do mycia naczyń.

Teraz wygląd tak:
Na zdjęciach ta różnica nie jest tak widoczna jak w rzeczywistości, ale wprawne oko zauważy zmianę.

A teraz dla porównania:
            Tak było:                                                        Tak jest:
 


Co myślicie o tej metamorfozie? Może być? Pewnie za jakiś czas znów wymyślę coś nowego bo kobieta zmienną jest.
T.


środa, 13 sierpnia 2014

Co nowego w moim M.

Dziś chciałam Wam pokazać jakie nowości zagościły, albo zagoszczą w moim królestwie. Zacznę od drobiazgów czyli stoperów w formie woreczków. Niestety nie mogę pochwalić się ich własnoręczną produkcją. Zostały po prostu zakupione w gotowej formie, w jednej z olsztyńskich hurtowni materiałów dekoracyjnych i AGD. Mimo to bardzo je lubię. Są wysokie, a przez to praktyczne bo super sprawdzają się do przytrzymywania drzwi balkonowych, które u mnie osadzone są dość wysoko nad posadzką. Na lato jak znalazł.

 

 Pojawił się też aparat skrzynkowy z 1947 roku wypatrzony w sklepie z meblami holenderskimi i różnymi klamotami w trakcie wypadu do Słupska. Podczas jego zakupu odkryłam w sobie smykałkę do targowania, o którą siebie wcześniej nawet nie podejrzewałam. Aparat dobrze odnalazł się w towarzystwie ebonitowego telefonu i radia po dziadku.

 


Niebawem do nowości w moim M. dołączy metalowa szkatułka zakupiona na Westwing.


A na koniec Witkacy, a w zasadzie kopia jednego z obrazów licznie wyprodukowanych w jego "Firmie Portretowej". Ten został przeze mnie wypatrzona w na targu staroci pod Halą Targową w Krakowie. Ileż było emocji przy jego zakupie, bo przez chwilę miałam nadzieję, że być może to sam Stanisław Ignacy Witkiewicz syn stworzył to dzieło. Po ekscytującym śledztwie przeprowadzonym w bibliotece, gdy pełna napięcia przeglądałam kolejne albumy po to by znaleźć pierwowzór, albo jeszcze lepiej odkryć, że jest to zaginione dzieło wielkiego artysty międzywojnia, okazało się, że to kopia portretu prof. dr. Stefana Szumana z Muzeum Narodowego w Krakowie. Mimo, że to nie oryginała to przygoda była świetna, a sama kopia nie odstaje za wiele od pierwowzoru. Teraz obraz dumnie wisi w naszym przedpokoju. I chyba mu tam dobrze.




Do  następnego
T.

środa, 23 lipca 2014

Balkon raz jeszcze

Niestety lawenda, o której pisałam tutaj, nie poradziła sobie na moim dość mocno zacienionym balkonie. Mimo, że pełna nadziei czytając na forach ogrodowych wiedziałam, że niektórym się to udaje. Teraz zmieniła miejsce i rozwija się świetnie. Ja jednak nie dając za wygraną postanowiłam dalej próbować, by nieco bardziej ożywić balkon.
Trochę zrezygnowana i z lekkim niedowierzaniem pojechałam do Obi w poszukiwaniu jakiejś roślinki, która nie wyglądałaby źle w białym koszu po lawendzie. Znalazłam, jak przeczytałam na doniczce - Euphorbie. Próbowałam w komórce wygooglować co to jest i jakich warunków potrzebuje bo w sklepie akurat żaden z pracowników nie był w zasięgu wzroku. Jednak nie bardzo mi szło i nic nie znalazłam. Spodobały mi się bardzo te białe drobne kwiatuszki. Postanowiłam zaryzykować i kupiłam w ciemno.
 Dziś już wiem, że to była dobra decyzja.


Roślina ma się dobrze, a ja rozszyfrowałam, że to Euphorbia hypericifolia czyli Wilczomlecz dziurawcolistny czasem zwany Diamentowym mrozem. Ta ostatnia nazwa najbardziej mi się podoba.


Ale jeszcze czegoś mi brakowało. Pustawo jakoś było. I wtedy pomyślała, że zawsze marzyłam o świeżych ziołach, które w każdej chwili będą pod ręką. Czas spełnić swoje kolejne marzenie. I o to jest stojak LANTLIV z Ikei, ceramiczne doniczki i sadzonki ziół z miejskiego bazarku.

 

Przydałyby się jeszcze tabliczki z nazwami ziół. Ostatnio pojawiły się fajne w kampanii Scandi w stylu Drescher w Westwing, pomyślę jeszcze.
Bluszcz rosnący w koszyku pomalowanym przeze mnie białą farbą w spraju.
A tu widok od strony naszego niewielkiego stolika.



Póki co cieszę się naszym balkonikiem także po zmroku.




















Nawet mój Zaprzysiężony, gdy wczoraj wieczorem wszedł na balkon by wypić lampkę wina stwierdził: "ale tu ładnie". 

  

 Wam też się podoba?
T.

poniedziałek, 21 lipca 2014

Błogie lenistwo

Pogoda ostatnio nas rozpieszcza. Piękne słońce, świeże owoce, zieleń w pełni rozkwitu, a do tego urlop. Jednym słowem, dobry czas na spełnienie marzeń z dzieciństwa o hamaku! Już od dawna myślałam o takim klasycznym, plecionym ze sznurka, który będzie sobie spokojnie wisiał w cieniu drzew. O i proszę znalazłam taki:


Hamak jest lekki, wygodny, bo w jego splocie nie ma supłów, a  to do tego w komplecie jest jeszcze przezroczysty pokrowiec, by go bezpiecznie schować na zimę. 


Taki hamak można kupić sklepie JUMI lub NOMI. Polecam, szczególnie, że nie jest drogi. Mała rzecz a cieszy. Nawet nie podejrzewałam, że leżenie i bujanie w hamaku da mi tyle radości. Warto spełnić swoje dziecięce marzenia!

A poniżej kila zdjęć, w różnych klimatach. Raz kolorowo, na wesoło, a raz naturalnie, w brązach i beżach. Która wersja Wam się bardziej podoba?

 



Dobrze też jest mięć pod ręką garść świeżych owoców, najlepiej z własnego ogrodu lub działki, i coś zimnego do picia dla ochłody.


Och co za rozpusta!
T.

poniedziałek, 14 lipca 2014

Wyniki rozdawajki


Po pierwsze chciałam Wam podziękować za tak liczny udział w zabawie. Cieszę się, że ten mały drobiazg spodobał się tak wielu osobom.76 komentarzy to jak by nie patrzeć całkiem sporo!

Tak jak napisałam w rozdawajkowych zasadach pierwszym i jedynym koniecznym warunkiem udziału w zabawie było pozostawienie komentarza wyrażającego chęć udziału w zabawie. Dodatkowo osoby, które nie posiadają własnego bloga proszone były o pozostawienie swojego adresu e-mail. Niestety nie wszystkie komentarze spełniły te warunki. Czasem zabrakło adresu mailowego, a czasem z komentarza jednoznacznie nie wynikało, że macie ochotę na tabliczkę.

Oto lista chętnych, którzy spełnili ten warunek/ki:
 1. karmelowa
2. aldia arcadia
3. Alicja
4. Anonimowy magleo@wp.pl
5. Malwina
6. Agnieszka z Mierzei Wislanej szymanska25@wp.pl
7. Pliszka
8. TheDeliratio
9. Anna S
10. Veggie
11. Agata B.
12. Ewa S
13. Anonimowy monika.tvd@interia.pl
14. negatyfffka
15. Małgosia
16. Anonimowy anonimul@wp.pl 
17. anka skakanka
18. barabella
19. Kasia
20. paula pearls
21. Anna Maria
22. Rita
23. olllq
24. ILA M
25. Anonimowy gosias65@op.pl
26. Beata B
27. Milena Terepko
28. Kasiaaa
29. Pani Motylkowa
30. hand made by Kamilla
31. marysse
32. Marta mama Nikodema
33. Anonimowy aniwoj2909@gmail.com
34. Ef
35. Anonimowy kirka00@o2.pl
36. zainspirowana
37. gabi
38. dekoMagJa
39. Dom na górce - Kreatywny Świat Kobiety
40. Wiktoria Kinga
41. Avrea
42. BlueEyedGirl
43. Anonimowy ankaflorianka@interia.pl
44. domoweciepelko
45. Natalia D
46. imola sm
47. Gabi Uchto
48. Pamela Basara

49. Trojanda
50. Iga Leska
51. Agnieszka
52. kanwuję
53. Benia besia
54. Sylwia Bomba
55. Joanna Handmade
56. Panna Mysia
57. martka
58. witaminka
59. HappyAlimak
60. Joanna J
61. iLoveWhite
62. popularne
63. Pani A.
64. Edi B
65. Anita M
66. Sabi S.
67. lizzie
68. Aga Kamil
69. Beata Bielak
70. Kinga Mikos

Ponieważ nie mam pod ręką żadnej Marysi, a tym bardziej sierotki, postanowiłam zdać się na nowoczesne techniki losujące. Random wskazał...



A pod nr 9 kryje się Anna S.
Serdecznie gratuluję i proszę o przesłanie danych do wysyłki na maila.

Dziękuję wszystkim za zabawę! Niestety zwycięzca, w zasadzie zwyciężczyni jest tylko jedna.

czwartek, 10 lipca 2014

Wizytówki

Dumna jestem niesłychanie ponieważ dziś dotarły do mnie, moje pierwsze w życiu wizytówki. Zaprojektowała je dla mnie Maria, koleżanka jeszcze z czasów studenckich, która zajmuje się grafiką i fotografią. Zachęcam do zajrzenia TUTAJ. Jest na prawdę dobra, z głową pełną pomysłów.

Zdjęcie Marifoto

Teraz jestem dumnym blogerem, posiadającym własne wizytówki, a powoli ku mojej ucieszę staję się także dekoratorem wnętrz. Pojawiają się pierwsze zgłoszenia i realizacje. Mam nadzieję, że dobra passa będzie trwać i trwać. 
Zdjęcie Marifoto
Zdjęcie Marifoto

 Jak Wam się podobają moje wizytówki, bo mi bardzo. Mają bardzo prostą, czystą formę, fajny kolorek, a do tego ten lakier wybiórczy w miejscu loga, który sprawia, że całość nabiera ciekawej gry faktur. Jestem przeszczęśliwa!!!

Zdjęcie Marifoto


p.s. Pamiętacie o mojej rozdawajce? Dziś ostatni dzień zapisów TUTAJ.