Menu

poniedziałek, 24 listopada 2014

ŁADNE RZECZY na Targach Rzeczy Ładnych w Warszawie


fot. Targi Rzeczy Ładnych
W ostatnią sobotę wybrałam się na TRŁ mimo, że to już czwarta edycja to ja pojawiłam się tam po raz pierwszy. Jedynym usprawiedliwieniem może być odległość, która na co dzień dzieli mnie od Warszawy i Łodzi. Tym razem nie odpuściłam i dotarłam! Nie żałuję tych kilometrów bo było warto!!! Świetne wydarzenie, na którym zagościło mnóstwo wspaniałości. Aż trudno zdecydować, które ze zdjęć Wam pokazać. Zobaczcie, że jest ich sporo....





















A na koniec dwa stoiska, które zachwyciły mnie szczególnie.

ROBIMYSTOŁY to hołd dla szlachetności drewna, szczególnie jego usłojenia i naturalnych spękań, które w każdym projekcie eksponowane są jako to co w drewnie najpiękniejsze. Podczas tworzenia swoich mebli Kuba Porczyński wypełnia rozgrzanym metalem część szczelin, a następnie zeszlifowuje całość tak by aluminium pozostało tylko w głębieniach. Efekt fantastyczny! Moim zdaniem szczególnie dobrze komponuje się z wielokrotnie palonym, czarnym drewnem.





Niestety zdjęcia nie oddają całego uroku tych szlachetnych mebli.



A poniżej widać projekt Forrest Forever - bardzo fany, prosty pomysł Justyny Stoczek na posiadanie swojego kawałka lasu w miejskiej dżungli. Polega on na zamknięciu w szklanych naczyniach mchu i leśnych roślin. Umieszczone w słojach i butelkach tworzą mikroklimat, dzięki czemu nie trzeba ich podlewać latami!


My jako blogerzy też pojawiliśmy się na TRŁ, dzięki inicjatywie Magdy (Wnętrza Zewnętrza) i Piotrka (Blogi Wnętrzarskie). Każdy z nas miał wybrać swoich faworytów, dla których powstaną specjalne grafiki. Moje typy już znacie. Może ktoś z Was też tam był i jego serce skradły podobne, albo zupełnie inni wystawcy? Dajcie znać. Jestem ciekawa.


Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję do zobaczenia na następnych Targach Rzeczy Ładnych
T.


środa, 19 listopada 2014

Lampa z warkoczami

Oto ona...


 Podstawa została zakupiona na Allegro i trochę przeze mnie zmodyfikowana. Zmiany polegały na pokryciu nóżek lakierem akrylowym by stały się bardziej aksamitne oraz małej modyfikacji wyglądu metalowych podkładek i nakrętek, którymi połączono drewniane elementy. Zostały one błyskawicznie postarzone, dzięki nocnej kąpieli w rozworze Kreta. W konsekwencji czego przestały połyskiwać i gdzieniegdzie pojawiły się na nich plamki. 

PRZED
 
PO
 Kolejnym stopniem wtajemniczenia byłoby wystawienie ich na zewnątrz i czekanie aż pojawi się rudy. Mi brak połysku wystarczy. Jeśli jednak ktoś miałby ochotę na pełny i szybki vintage to polecam.
 Do podstawy lampy zakupiłam tu kremowy abażur. Nie byłabym jednak sobą gdybym nic z nim nie kombinowała. 
Tak wyglądał, gdy trafił w moje ręce.

 

Jednak mi marzył się abażur otulony sweterkiem, no wiecie w takiej zimowej wersji. Niestety takie cuda w gotowej formie kosztują strasznie dużo. I tak chcąc spełnić swoją zachciankę, a jednoczenie nie zobaczyć dna w portfelu, wybrałam się do SH, a tam zakupiłam sweter z całkiem ciekawym splotem za 8 zł. Jak już go przytargałam do domu to wzięłam się do roboty. Odprułam rękawy, kołnierz, guziki i obcięłam górną część, żeby dopasować rozmiar swetra do wielkości abażura. Następnie zabezpieczyłam ją dzierganym, aby się nie pruła i obrzuciłam na okrętkę nicią, uzyskaną po spruciu kołnierza. Dzięki temu zabiegowi powstał tunel, w który wciągnęłam gumkę by sweter lepiej układał się na abażurze. I gotowe!

 

Teraz  prezentuje się tak. Oczywiście w każdej chwili można go zdjąć i powrócić do pierwotnej wersji.



Jak Wam się podoba mój nowy nabytek? Co sądzicie o warkoczach na abażurze? Podoba Wam się taka wersja czy wolicie klasyczną?

Pozdrawiam ciepło w ten chłodny listopadowy wieczór.
T.

wtorek, 4 listopada 2014

Romantycznie i nierozważnie

Mam nadzieję, że dzięki tekstyliom z H&M Home stało się nieco bardziej romantycznie w moim salonie. Zakupiłam je już jakiś czas temu w promocyjnej cenie w ramach akcji "Wpakuj sentymenty do torby". Czyli zaniosłam do sklepu siatkę pełną starych kocy i ręczników za co dostałam 30% rabatu. Choć przyznam szczerze, że nawet po obniżce nie były super tanie, ale co było zrobić, gdy skradły moje nierozważne serce.



Na stole widać astry z naszego ogródka.


















A na zdjęciu poniżej widać moje ostatnie odkrycie - czekoladę toffi z solonymi orzechami Wedla. Ona też skradła moje serce, a raczej podniebienie. Niestety należę do tych ludzi, którzy zdecydowanie wolą endorfiny w postaci czekolady niż aktywności fizycznej. Co niestety jest bardzo zgubne.




Pozdrawiam cieplutko
w ten jesienny wieczór.
T.

sobota, 4 października 2014

Jesień w domu

oto ona...







Tak wygląda jesień w moim domu. Króluje wrzos w trochę nietypowych miejscach i dynie, z których za jakiś czas powstanie pyszna zupka według przepisu Niezapominatki. Jak raz ją wypróbowałam to od tej pory robię co roku.

Wieczory stają się zimniejsze, a noce co raz dłuższe. Postanowiłam w tym roku rozgrzewać się żurawinową nalewką własnej produkcji. Przepis jest banalnie prosty i bardzo smaczny czyli taki jak lubię najbardziej:

1/2 litra wódki
3 szklanki żurawin
3 szklanki cukru
1/4 litra spirytusu
Żurawiny dobrze jest najpierw zamrozić, a potem rozmrozić by pozbyć się ich gorzkiego posmaku. Po rozmrożeniu owoce zgniatamy wałkiem na masę i zalewamy wódką. Mają tak stać przez 10 dni. Po tym czasie wyciskamy żurawiny przez gazę, a czerwoną ciecz wlewamy do garnka, po to by ją podgrzać i dodać cukru. Przy tej czynności trzeba naszą naleweczkę pilnować. Cukier ma się w niej rozpuścił, a całość nie zagotować. Po wystygnięciu wlewamy do niej spirytus i gotowe! Ja na koniec wrzuciłam jeszcze laskę wanilii.


Polecam! Wychodzi przepyszna!

Pozdrawiam cieplutko i idę delektować się
 długim, jesiennym wieczorem.
T.

poniedziałek, 8 września 2014

Targi meblowe

 Zawsze wiedziałam, że Warmia i Mazury to piękny region Polski, ale niestety prowincja w kwestii wydarzeń kulturalnych, szczególnie związanych z designem czy wzornictwem przemysłowym. Dlatego cieszę się, że w tym roku zdecydowałam się wybrać na Międzynarodowe Targi Meblowe do Ostródy. Nawet się nie spodziewałam, że jest to tak świetnie zorganizowana impreza, z naprawdę dużą ilością wystawców i prezentowanych mebli. Jeśli ktoś w przyszłym roku będzie w okolicach Ostródy to zapraszam. Trafić na targi jest bardzo łatwo bo odbywają się w niedawno wybudowanych halach Arena Ostróda blisko dróg krajowych przebiegających przez to miasto.
 Dodatkową zaletą targów były darmowe wejściówki, dostępne po dokonaniu rejestracji na stronie www. Jeśli jednak chodzi o kolekcje meblowe prezentowane na hali wystawowej to niektóre modele podobały mi się bardzo, inne mniej, a niektóre wcale. Zobaczcie co wpadło mi w oko i znalazło się w zasięgu mojego telefonu komórkowego.


 





 


Do miłego
T.