Menu

czwartek, 27 marca 2014

Sypialnia w "Bitwie o dom"

Witam Was serdecznie po dłuższej przerwie!
Nadeszła wiosna, a wraz z nią sporo zmian w "Moim wnętrzarskim ja". Po pierwsze została uproszczona graficzna strona bloga. Z ciemności przeszłam do jasności. Niebawem powinno też pojawić się nowe logo. Myślę, że wiosna to dobry czas na takie zmiany, ale nie o tym miałam dziś pisać. 

Część z Was już sama zauważyła, że jesteśmy jedną z rodzin walczących w programie "Bitwa o dom" o własne mieszkanie. Dziękuję wszystkim za ciepłe słowa na nasz temat. To miłe wiedzieć, że tak wielu ludzi dobrze nam życzy i wspiera ciepłym słowem.
Pewnie spora część już widziała naszą warszawską sypialnie, ale kto nie miał jeszcze okazji to zapraszam.

 
Tu widok ogólny. Zdjęcie jest nie najlepszej jakości. Zostało zrobione przeze mnie "na szybko" telefonem komórkowym, ale widać na nim malowaną toaletkę, która niestety nie pojawiła się na profesjonalnych zdjęciach zamieszczonych na stronie programu.
Ogólnie pomysł na całe mieszkanie jest taki by, każde z pomieszczeń  było utrzymane w innym stylu, ale w czerni, bieli i szarościach z dodatkiem jednego, bardziej żywego koloru. Jak widać w sypialni tym kolorem jest czerwień, a główny pomysł na wnętrze polegał na malowaniu fragmentów mebli i lampek nocnych bezpośrednio na ścianie. Grafiki pomogła mi przygotować Maria, psiapsióła jeszcze ze studiów, która jest grafikiem komputerowym i fotografem. No może w odwrotnej kolejności, a z resztą nie ma to znaczenia. Tak czy inaczej zapraszam Was na jej stronę na Facebooku i jeszcze raz bardzo Ci dziękuję Kochana! Ponieważ nie jestem taka zdolna, żeby wszystko przenosić na ścianę ręcznie, tak żeby wyszło idealnie symetrycznie to do tego celu posłużyłam się rzutnikiem multimedialnym, który pożyczyliśmy od przyjaciół Ani i Marka. Wam też bardzo dziękujemy! Mój wspaniały mąż musiał po niego specjalnie jechać z Warszawy do Olsztyna.

Tutaj, obok szafki nocnej widać biały stołeczek, który służy za siedzisko do toaletki. Żarówki z lampek nocnych można zdjąć z uchwytu, gdy na przykład będziemy musieli poszukać czegoś pod łóżkiem (foto. TVN)

(foto. TVN)
Na ścianie na przeciwko łóżka pojawiła się czarno-biała tapeta, lekko przez mnie przetarta białą farbą, a na niej galeria naszych zdjęć. (foto. TVN)
Tu widać, przemalowaną przez nas na czarno, komodę, a nad nią ramę z fragmentem tapety. (foto. TVN)

(foto. TVN)


Kto oglądał wczorajszy odcinek "Bitwy o dom", ten wie, że Natalii Nguyen nie przypadł do gustu nasz pomysł, między innymi dlatego, że tapeta jest i tu uwaga cytuję: "niebieska"! Natomiast nikt się nie dowie, że Tomek Pągowski i Małgorzata Rozenek byli na "tak" i stwierdzili, że są ciekawi naszych, kolejnych pomieszczeń, bo tego już w programie nie pokazano. W konsekwencji czego wyszło na to, że jurorom nic się u nas nie podobało.  No nic trudno.
Mam nadzieję, że Wam się spodobało chociaż trochę.

Pozdrawiam ciepło
T.

poniedziałek, 10 marca 2014

Wyniki Candy

Przepraszam za małe opóźnienie, ale już szybciutko podaję wyniki. Nie przedłużając. Do konkursu zgłosiło się osób:




  1. 1. Anonimowy Marysia luca2727@wp.pl
  2. 2. Ef. Efa_88@wp.pl
  3. 3. dekoMagJa
  4. 4. SkandiChic
  5. 5. KAROLINA S
  6. 6. Marlena M. m.lenka@onet.pl
  7. 7. Alicja
  8. 8. miećka martyna69@go2.pl
  9. 9. Agnieszka z Mierzei Wislanejszymanska25@wp.pl
  10. 10. petra bluszcz
  11. 11. Anna Kaczmar
  12. 12. Anonimowy rosiakanna1@o2.pl
  13. 13. Anonimowy anonimul@wp.pl
  14. 14. Mikko
  15. 15. Ankha
  16. 16. Anonimowy Monika monika.tvd@interia.pl
  17. 17. Angelika Jasiulewicz
  18. 18. Gosieńka R
  19. 19. P iwonia
  20. 20. Anna S
  21. 21. Ma- lina
  22. 22. Avrea
  23. 23. ystin
  24. 24. Mika
  25. 25. Jotka83 jotka83@o2.pl
  26. 26. Panna Mysia
  27. 27. HANIANIA
  28. 28. Z dala od miasta
  29. 29. Anonimowy Ola Sz. nurse66@o2.pl
  30. 30. Marta mama Nikodema
  31. 31. rękodzieło-art Wioleta Śnietka
  32. 32. Iwona M.
  33. 33. Elemiach
  34. 34. Niezapominatka
  35. 35. Kasiaaa
  36. 36. Magda Wrona
  37. 37. kobieta na szpilkach
  38. 38. Marta Betlej 
      
    A prezencik w takiej oto postaci

wtorek, 11 lutego 2014

Candy

Dawno Wam już nic nie rozdawałam. Moje urodziny już co raz bliżej, a to dobra okazja do zorganizowania Candy. Niedawno przejrzałam zakamarki naszego domu i okazało się, że jestem posiadaczką pięknego świecznika w formie klatki (23 x 33 x 13 cm). Niestety mi nigdzie nie pasuje. Może u Was znajdzie lepsze lokum i miejsce do ekspozycji. U mnie leży zapakowany w kartonie i się marnuje. Kto chętny do przygarnięcia to zapraszam do zabawy. Zapisy trwają do dnia moich urodzin czyli 7 marca, do godziny 23:59. Zasady zabawy jak zwykle podobne.

1. Zostawić komentarz pod postem wyrażający chęć wzięcia udziału w zabawie.
2. Podlinkować do tego posta powyższe zdjęcie na swoim blogu.
3. Kto nie posiada własnego bloga ten zostawiam swój adres mailowy.
4. Będzie mi miło jeśli zachcecie zaglądać tu częściej i jeśli jeszcze nie jesteście to zostaniecie obserwatorami Mojego wnętrzarskiego ja lub/i polubicie fanpage mojego bloga na Facebooku. Nie jest to oczywiście warunek konieczny, bo nie mam zamiaru nikogo do niczego zmuszać. Będzie mi po prostu bardzo miło i przyjemnie, jeśli zachcecie to zrobić.
5. to wszystko, a teraz do dzieła. 

 Kto zainteresowany może się bliżej przyjrzeć nagrodzie:


  

 
T.

poniedziałek, 3 lutego 2014

Niebieski pokoik




Pomieszczenie, które dziś chciałam Wam pokazać pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Ta błękitna farba na ścianie nie jest przypadkowa, bo początkowo pokoik miał należeć do małego lokatora. Niestety plany musiały ulec zmianie i dziś funkcjonuje on jako gościnny. Z M. mamy nadzieje, że niebawem powróci on do swojego pierwotnego przeznaczenia i dlatego staraliśmy się go urządzić niewielki kosztem. 
Sosnowe deski podłogowe, które były tu wcześniej tylko odświeżyliśmy. Zostały one wycyklinowane, powoskowane na biało, a następnie zabezpieczone lakierem.


Głównym meblem królującym we wnętrzu jest metalowe, rozkładane łóżko Louis z Jysk. Można je kupić w promocji, w całkiem przystępnej cenie. Na nim, przykryte żółtym prześcieradłem leżą dwa pojedyncze materace, które w razie potrzeby można rozłożyć na całości. Aby przyjemnie się tu wypoczywało do kompletu dołączyły miękkie poduchy. Nie każda doczekała się już swojej poszewki, ale wszystko w swoim czasie.


 
Ścianę po prawej stronie pokoju na wiosnę ma zająć meblościanka, pamiętające jeszcze lata osiemdziesiąte. Mimo swoich lat jest ona bardzo praktyczna i pojemna, a po naszym liftingu myślę, że nie będzie odstraszać. Mamy w planach pomalować ją na biało i zmienić uchwyty. Póki co czeka ona na swoją kolej w garażu rodziców. Oczywiście jak już dojdzie do metamorfozy to Wam wszystko pokaże.

 

W oknie na białym, metalowym karniszu zawisły firanki Lill z Ikea po 15,99 zł, a na suficie lampa Meknes od Nowodvorskiego za trochę ponad sto zł. Ja zamówiłam taką w sklepie internetowym, ale widziałam ją też w Obi.



Dywan i stolik to jeszcze pozostałości po moim pokoju z czasów, gdy byłam nastolatką, natomiast lampę podłogową w bawełnianym "przebraniu" już Wam kiedyś pokazywałam tu. Teraz przenieśliśmy ją z sypialni do tego pokoju.


Na koniec chciałam Wam jeszcze pokazać metalowy kosz, który poddałam małej przemianie. Mam go od bardzo dawna. Wcześniej wyglądał tak:

Jakoś nie pasował mi taki ciemny, więc go pomalowałam i przetarłam. 



Myślę, że teraz wygląda lepiej w towarzystwie białego, bujanego fotela.

I to wszystko na dziś.
T.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Warsztaty fotograficzne

 
 W sobotę miałam niezwykłą przyjemność wziąć udział w warsztatach fotograficznych zorganizowanych przez Piotra Motrenko z Blogów Wnętrzarskich. Spotkanie poprowadził Wojtek Łazarowicz. Wojtek, od jakiegoś czasu zajmuj się projektowaniem mebli (Saska Fabrik), natomiast wcześniej był operatorem filmowym. Jego doświadczenie zawodowe i szerokie zainteresowania, spowodowały, że mógł nam dać całe mnóstwo ciekawych i praktycznych wskazówek dotyczących robienia zdjęć i to nie tylko wnętrzarskich. Spotkanie odbyło się w salonie FormaZone. 

 
 Miejsce świetne, pełne ciekawych, designerskich artykułów, a gospodarze przesympatyczni. Kasia i Filip musieli wykazać się do nas nie lada zaufaniem, bo po części teoretycznej wszyscy rozpełźliśmy się po ich salonie, przestawiając produkty i szalejąc z naszymi aparatami. 
  Atmosfera była świetna. Oprócz pracy był też czas na blogerskie pogaduchy przy kawie i herbacie. Aby sił nie zabrakło było też co przekąsić.

Oto uczestnicy:
Foto Wojtek Łazarewicz

Na koniec każdy z nas otrzymał drobny, bardzo miły prezencik od gospodarzy. 


Jeszcze raz dziękuję za cenne wskazówki i przemiłe towarzystwo. Mam nadzieję, że nauka nie pójdzie w las i moje zdjęcia staną się lepsze i ciekawsze. Ja w każdym razie będę się o to starać.
T.

czwartek, 23 stycznia 2014

Sypialnia w pełnej odsłonie

Dziś chciałam Wam pokazać naszą sypialnie w pełnej okazałości. Ciesze się, bo wszystko, no prawie wszystko skończone. Dzięki Waszym radom  zdecydowałam się na fototapetę na plecach garderoby. Kto ciekaw co jeszcze było brane pod uwagę zapraszam tu. Marzy mi się jeszcze zmiana narzuty na białą z naturalnego materiału, z koronkowymi wstawkami. Taką jak u naszych babć. 
Bez zbędnego owijania w bawełnę proszę popatrzeć i oceniać to co już jest:


.

Tu po prawej widać głośnik, który zostały podłączony do mini wierzy stojącej na stoliku nocnym koło okna balkonowego. Po drugiej stronie pokoju jest drugi identyczny.Pomysł na ich schowanie to dzieło brata M.

 
A tu nawet Bubel się pokazał.

Muszę jeszcze pomyśleć o roletach. Może zainwestujemy w rolety typu dzień i noc. Myślę, że to fajna opcja do sypialni, gdzie przebywa się głównie wieczorem i w nocy. Myślę o białej:
  
A może lepsza będzie opcja ze srebrną szarością. Tak jaka jak ta:
Też mi się podoba. Muszę pomyśleć.

 Pozdrawiam serdecznie i uciekam do pracy.
T.

niedziela, 5 stycznia 2014

Hokery potraktowane szczotką

W listopadzie ubiegłego roku zachęcona zakupem i radami Ani z  mojego aniutkowa zakupiłam w IKEI hokery  INGOLF. Już podczas planowania zakupów miałam silne postanowienie poprawy ich zewnętrznej szaty.
foto by IKEA
 Najpierw miałam tylko zeszlifować lakier i pomalować krzesła na ciemny brąz, tak by lepiej pasowały do wnętrza, ale potem zdecydowałam się na szczotkowanie. Zaczerpnęłam trochę "języka" w necie, bo to był mój pierwszy raz. Jak ktoś ciekaw gdzie mnie poniosło w poszukiwaniu wiedzy to byłam i tu, i tam, i jeszcze tutaj. Ostrzegano, że łatwo nie będzie i nie było. Ręcznie szło bardzo ciężko, a na jednorazową przygodę ze szczotkowaniem  nie chciałam zakupować żadnych, specjalistycznych sprzętów. Zdecydowałam się, więc na pracę ze stalową szczotką zamocowaną na wiertarce. Prowizoryczny warsztacik urządziłam sobie w węglarce, która w dużej części zawalona jest stertą suchych liści, pudeł do spalenia itp. Już w zeszłym sezonie grzewczym nasz piec węglowy odmówił współpracy, a przez to sterta zgromadzonych rupieci nadających się do spalenia systematycznie rośnie. My natomiast zadowalamy się ogrzewaniem gazowym.
Potem pomyślałam, że nadam krzesłom nieco bardziej rustykalnego charakteru i trochę zdeformowałam krawędzie oraz dodałam garstkę otworów niby po kornikach.

Po długiej pracy, przerywanej jeszcze dłuższymi przerwami tuż przed świętami udało mi się skończyć nasze hokery. Rano w Wigilię zostały skręcone, a dziś prezentują się tak:

 


A tak wpisują się w całość kuchni:


Dziękuję, że tu zaglądacie
T.